Big Brother S09E44 Season Finale (Part 2, Part 3, Final Eviction, Jury Voting), Week 14
99 dni, 20 mieszkańców. W domu pozostała ich tylko trójka. Chione, Dark, Woytas, kto zostanie ostatnią Głową Domu, a kogo ominie ścisły finał? Przekonajmy się.
Witajcie w wielkim finale Big Brother: Rags & Riches. Trzy miesiące temu Wielki Brat zawładnął światem orgów i skupił uwagę wszystkich na dwudziestu uczestnikach gotowych zrobić wszystko by zaimponować obserwującej ich Izabeli. Za nami jesień pełna dram, bankructw, anihilacji oraz zdrad przeplatanych z kocią obsesją i kilkoma zbitymi bombkami. W grze pozostała finałowa trójka.
Wśród finalistów mamy Woytasa, który po powrocie do orgów kolejny raz zaszedł do finału nie bojąc się wbić noża w plecy swoich sojuszników, jednak czy nie odbije to się mu czkawką?
Kolejny finalista to Dark, który przez większość gry prowadził spokojną grę, która w ostatnim czasie odwróciła się o 180 stopni. Jednakże czy w oczach jury nie jest to za późno?
Ostatnią finalistką jest Chione, która jako najzieleńsza choinka w historii Big Brothera potrafiła zbudować relacje z każdym - do momentu ich eliminacji. Czy jury nie będzie chciało się na niej zemścić?
Przed nami wieczór pełen wyrównanej walki podczas którego poznamy zwycięzcę. Wygrać może każdy z nich i nikt nie jest na przegranej pozycji.
Zapraszamy na finał
BIG BROTHER 9:
RAGS&RICHES
Newt: W zgłoszeniu pisałam, że chcę postawić na socjal i trochę nauczyć się, jak go porządnie prowadzić. Może i nie udało mi się zrobić tego tak dobrze, jak miałam nadzieję, ale i tak w porównaniu do mojego poprzedniego orga było to niebo a ziemia także myślę, że ostatecznie jestem zadowolona ze swojej gry. Z perspektywy czasu widzę rzeczy, które teraz zrobiłabym inaczej, ale kto nie ma takiego wrażenia po fakcie? 😄 Na pewno będę bardzo pozytywnie wspominać tę edycję i cały cast, bo ludzie, z którymi miałam tutaj okazję zagrać są naprawdę świetnymi osobami!
Coven: Szczerze mysle ze jezeli ostatnie HoH wygral Woytas lub Dark, to jezeli zalezy im na wygranej to Chione dzisiaj nie dołączy do grona jurorów. Jeżeli nie, to tutaj sprawa sie komplikuje i szczerzenie nie mam pojecia. Jezeli wygrala Chione to sądzę, że dołączy do nas Woytas. Ale ogolnie mysle ze kazdy tutaj moze sie pojawic takze nie moge sie juz doczekac kogo zaraz powitamy w naszym gronie. Cd mojej gry to w sumie byl to dosc spory flop mam takie wrazenie. Od samego poczatku bylo mnie wszedzie pelno, przewijalem sie chyba w kazdej mozliwej dramie i mam wrazenie za od poczatku zawsze byl ktos kto tylko czekal na okazje na wyrzucenie mnie. Zadania szly mi well no wygralem cos takze calkiem ok mysle. Wygralem HoH kiedy jako jedyny oddawalem glos, wygralem jedno veto kiedy go potrzebowalem i jedno kiedy potrzebowala go Queen Newt ❤️ Mysle ze fakt, ze bylem obecny w duzej ilosci twistow bardzo ubrawil moja rozgrywke, zaczynajac od wygrania glosowania na Zwyciezce Widzow na samym poczatku, idac przez Secret Veto, Fake Eviction, w kazdym BB Storze podczas ktorego mialem pieniadze cos kupilem chyba i skonczylem niechlubnie na byciu Secret Assasinem, no sporo tego bylo w sumie i cieszy mnie to, ze COS robilem w tej edycji. Jeszcze wiadomo drama na plaszczyznie ja vs Wojciu tez chyba ciagnela sie za mna az do mojego eviction tak na dobra sprawe, a no i jak moglbym zapomniec o moich 7 nominacjach podczas udostepnienia odpowiedzi w ankietach ❤️ No mysle ze wywowalem duzo emocji wsrod uczestnikow, widzow, a nawet prowadzacych i cieszy mnie to ogolnie CAUSE I CAME HERE TO PLAY. Ogolnie odczucie po sezonie mam raczej pozytywne mimo ze jak nasi Hostowie wiedza byl moment w ktorym bylo yyy SLABO ze mna XD, ale ogolnie bardzo fajnie poprowadzone wszystko, dobry cast, super twisty no nie oddajecie dzisiaj fartucha, bylo to dobre, jak u mamy po prostu.
Nestea: Nie potrafię obiektywnie ocenić czy moja gra zapisze się w historii Big Brothera. Osobiście odczuwam, że popełniałam mnóstwo błędów (dalej byłam naiwną p***ą, dalej jak dziecko dałam się nabierać na gierki psychologiczne osób perfidnych), a jeden z nich, kardynalny, czyli pozwolenie sobie na uniesienie się emocjom i doprowadzenie siebie do eliminacji poprzez nietrzeźwe myślenie, no w sumie już dopowiedziałam, jak to się skończyło. Wystarczy jedna akcja, żeby wszystkie dotychczasowe dni poszły się grzebać w ziemi, a mieszkaniec zostanie eksmitowany z programu w każdym możliwym momencie. Odczucia z sezonu... Do prowadzących żadnych zastrzeżeń, finałowa trójka osobiście mi się nie podoba i myślę, że Woytas powinien mieć znacznie lepszą konkurencję niż Chione/Dark (MD i Faworek mogliby bez problemu ich zastąpić!). Czy coś wspominam dobrze z tej edycji? Zadanka mi się podobały i to w sumie tyle. Co do reszty no hard feelings, bo ja wiem doskonale jak będzie wyglądał przykładowy reunion, żegnamy się do następnych sezonów ORG i praktycznie nic nie ma z dalszych znajomości po sezonach, przetrwają tylko nieliczne relacje, ja tym razem wyjątkowo nie będę rozpaczliwie z nadzieją czekała na to, żeby mieć z kimś dalszy kontakt i pierwsza na siłę dobijać się o rozmowę, skoro tutaj się utrzymuje kolesiostwo tylko do zakończenia programu to za coś takiego podziękuję (wsm ten program wielokrotnie udowadniał, że tu trzeba mieć wysrane w 99.9% rzeczy), już tyle razy widziałam na czym polegają takie kontakty i to jest doskonały moment, aby je zerwać jak najszybciej. Największe szanse na wygranie ostatniego zadania o HoH: Woytas Kogo wybierze ze sobą do finału: Chione, Chione i Dark jeśli jakimś cudem wygrają to oczywiste, że wzięliby siebie do finału.
Rafix: Ja tak luźno myślę, że powitamy Darka. On dziś wylosował kartę śmierci. Ja ze swojej gry jestem zadowolony, nie mam poczucia że zrobiłem zbyt wiele w tym sezonie, ale doszedłem do jury i przetrwałem chociaż jedno double bez żadnego głosu na koncie. Sezon był naprawdę solidnie przygotowany i miło było wziąć w nim udział.
Carmella: Nie zdziwię się, jeżeli będzie to Chione. Bardzo ładna, fajna, miła, sympatyczna gra, którą chciałabym zobaczyć jako ostatni rodzynek tego kolorowego finału. Obawiam się, że mężczyźni za wszelką cenę wypierdolą Chione, która może pokazać pazur. Czuję, że oni zachowają się jak takie typowe raciska szmaciska, ale czas pokaże. Najbardziej i najmilej wspominam przede wszystkim całą edycję. Był to innowacyjny, ciekawy i kreatywny projekt w którym mogłam przez dłuższy okres czasu zasiadać. Jedynie co mi się nie podoba, to moja gra. Mogła być ona o kurwa o niebo lepsza, tylko czego oczekiwać po mnie, kiedy miałam swoje problemy zdrowotne, ciągnące się do teraz - nie zostawiłam uczestników, nie zostawiłam prowadzących. Nie chciałam im tego psuć, więc zostałam do końca. Z większym lub mniejszym sukcesem. Problemem była moja zachcianka pokazania czegoś więcej - że olka potrafi być aktywna dosłownie przez 90 dni. Niestety, nie wyszło, bo podupadłam z tym wszystkim, czego nie ukrywam. Myślę, że zaszłam dalej niż przypuszczałam - kolejny podpunkt, który potwierdza że moja taktyka się sprawdza i jest skuteczna. Najlepiej wspominam twisty, które polegały na zakupach - byłam biedotą, która nigdy nie skorzystała z oferty. Nie wiem czy to był celowy zabieg, ale mnie NIGDY nie było na nic stać. Pewnie to mój brak myślenia. Najgorzej wspominam obiady czwartkowe czy chuj wie jak to się nazywało. Czuję niesmak do prowadzaćej, która mnie wcześniej obrażała, że prowadzę swoje mowy i statementy na zasadzie WINX +18, a sama zaczęła udawać kalecznie izabelę kisio skorupo. Do teraz nie wiem jakie były korzyści z tego, ze można było wejść z nią w interakcje. Sam motyw bota, który podrzucał nam ciekawe i klimatyczne wypowiedzi izki był serio super. Obiady czwartkowe były nudne. Nie jest to wina spectary, a po prostu.. Nie wiem.. Ten dodatek był ciekawy, ale na raz czy dwa. Sam org był fenomenalny i na pewno zapamiętam go do końca mojej osoby w tej społeczności - fenomenalne przeżycie i miłe, ładne, fajne doświadczenie. W sumie sam finał jest naprawdę nudny. Oczekiwałam innych osób, żeby tam coś się działo, ale nie będę narzekać bo cast sam w sobie był też baaaardzo ciekawy. Najbardziej w pamięci zapada mi oprawa graficzna za którą dziękuję Mećkowi - Twoje grafiki zawsze są zajebiste, Twoje video są zawsze ikoniczne. Kamelowi i Mećkowi dziękuję za wszystkie kreatywne zadania, twisty i skurwysyństwo.......... A tak serio, to dziękuję Wam za ten sezon BB. Cieszę się, że mogłam wziąć w nim udział - było ciężko, ale jakoś wspólnymi krokami doszliśmy dalej. Buziaki.
Dion: Wydaje mi się, że w finale na pewno znajdzie się Chione, z prostego powodu - drugi finalista po prostu będzie mieć łatwiej jeżeli chodzi o bronienie się i potencjalne zdobywanie głosów, nie ma co się oszukiwać. xD Jak oceniam swoją grę? W sumie w większości to zrobiłem to co chciałem, czyli chciałem spróbować trochę namieszać, a na pewno nie miałem zamiaru siedzieć pod miotłą i oczekiwać aż zostanę wyeliminowany, gdyż w programie było więcej osób, które próbowały coś robić (i podobnie jak ja flopiły ;v). Zdaję sobie na pewno sprawę, że kilka sytuacji mogłem rozegrać lepiej i jak wiadomo, mądry Polak po szkodzie, nie ma co jednak się tym zadręczać, bo to jest tylko gra. Uważam, że jest to moja najlepsza gra do tej pory, już nawet nie patrząc na zajętą pozycję, nie czuję się po swojej eliminacji jakoś przybity, a wręcz mogę powiedzieć, że odetchnąłem gdy już ostatecznie padła ta informacja. Sezon był dynamiczny, na pewno był ciężki i gdzieś w połowie atmosfera była taka, że można było ciąć nożem powietrze, takie uroki rywalizacji. Każdy chce wygrać (no większość), niektórzy są świadomi tego czy podołają, inni próbują pomimo przeciwności losu. W domu Wielkiego Brata poznałem kilka naprawdę fajnych osób z którymi będę starał się raczej utrzymać kontakt po grze, odezwały się również stare demony pokazujące, że niektórzy jednak nie zmieniają się do końca i należy ich najzwyczajniej unikać. Najprzyjemniejszy moment z programu... było ich kilka, ale jeżeli mam być szczery, to nie potrafię wskazać żadnego konkretnego momentu, a nie chcę umniejszać jednej chwili kosztem drugiej. Wygranie pierwszego veto, wygranie pierwszego Hoh, poznanie fajnych ludzi i wspólne knucie pomimo nieciekawej sytuacji, flopienie w zadaniach przez własny nieogar czy losowania, które zawsze rzucały piach w oczy - sytuacje zabawne, smutne czy też momentami godne pożałowania. Może powtórzę się z tego co powiedziałem w studio podczas eliminacji, ale naprawdę jestem pod wrażeniem tego w jaki sposób Big Brother w wykonaniu Kamila i Mećka jest organizowany. Być może czasami się syczało, gdy się nie spodobało zadanie czy gdy odpadł nasz sojusznik w wyniku twistu, ale czy trudno się dziwić, kiedy jest się w środku rywalizacji? Gra wzbudza emocje, POWINNA wzbudzać emocje, a chłopaki pokazali, że potrafią je uczestnikom w dodatkowych ilościach zapewnić. Mogę tylko powiedzieć, że niczego nie żałuję. ^^ Chciałbym podziękować jeszcze raz Kamilowi oraz Mećkowi za prowadzenie tego fantastycznego sezonu, Spectarze za bycie tegoroczną maintenance i opiekowanie się skonfiskowanymi big coinami, Izabeli za wyjątkowe i niezapomniane chwile przy obiadach czwartkowych, sojusznikom dzięki którym siedzenie w tym sezonie było czymś naprawdę wyjątkowym, pozostałym uczestnikom którzy byli naprawdę wymagającymi graczami (i mam nadzieję, że ja również im trochę krwi napsułem), wszystkim moim big coinom, które udało mi się uzbierać w czasie mojej przygody tutaj, wszystkim zadaniom które do teraz się pewnie ze mnie śmieją widząc jak sflopiłem w nich totalnie no i co najważniejsze... sobie, że postanowiłem spróbować jeszcze raz wziąć udział w tej zabawie. ❤️
Olka: Darka albo WOytasa myśle... Moja gra oceniam na fajna,sympatyczna,barwna boje sie odcinkow bo czasem pisalam ORDYNARNE rzeczy
MD: Myśle, że w finale znajdzie się na pewno Chione, pomimo tego, że to nie ona bierze udział w tym zadaniu, a zobaczymy się z kimkolwiek kto odpadnie. Trzecia cześć HoH może być związana z wydarzeniami w grze, więc o ile myśle, że woytas jest lepszy w zadaniach, to Dark już udowodnił, że jego notatki nie mają sobie równych (who knows, może woytas przez ten czas się spocił i uzupełnił swoje) Sezon mi się podobał, miło było znowu zagrać. Miałam lekki meltdown po odpadnięciu, ale kogo by dupa nie bolała od bycia tak wyruchanym bez żadnego lubrykantu. Dużo sama jojczyłam na swój socjal i zwyczajny brak czasu na dbanie o relacje z innymi i ostatecznie myśle, że to też mój downfall, bo z wielu sytuacji łatwiej by się wyszło gdyby wyglądał on tak jak powinien, chociażby w moich grach a la 2012-2014. No ale ogólnie to dzięki za grę, organizacje, miło było poznać uczestników, może do zobaczenia kiedyś. #kamelimecieknaprowadzącychroku
Faworek: O swojej grze myślę że zagrałem naprawdę dobrze jak na pierwszy raz w BB. Udało mi się przez większość gry balansować w relacjach bo jednak nie pajałem do niektórych zbytnim zaufaniem. Na początku sezonu w przedstawieniu mojej postaci padło zdanie z formularza zgłoszeniowego "Nie nastawiam się na wygraną" Szczerze mówiąc nie nastawiałem się przeżyć do etapu jury! Jestem naprawdę szczęśliwy że dożyłem tak długo. Ta gra przysporzyła mi wiele załamań nerwowych, braku czasu na inne zajęcia i bóli głowy ale także trochę satysfakcji z wygrywanych zadań oraz zabawy chociaż w gartic phona. Definitywnie poznałem ciekawych ludzi niektórych bardziej innych mnie i nie moge się doczekać by z nimi zagrać w kolejnych sezonach może nawet innych gier. Nadal jestem pod wrażeniem na jakim poziomie zostało to zorganizowane przez Kamila i Mećka no i Izabele którą poznałem dopiero tu i już nigdy się od niej nie uwolnię! Najbardziej jednak jestem rad za to jak jednak udało mi się pokazać że coś potrafię i wygrałem kilka ciekawych zadań, także udało mi sie wymyśleć na niektóre ciekawe sposoby któe na pewno kiedyś mi się przydadzą. Naprawdę WoW i dziękuje za grę
Pawcio: Mam szczerą nadzieje, ze Chione przejdzie dalej! Przeciez to takie swiateczne! Darka rowniez bardzo lubię i jesli jego zobaczymy, rowniez bede sie cieszyl! Jest to dla mnie nie do pomyślenia jak szybko zleciał mi ten sezon! Jak już wspominałem nie raz, jestem z siebie dumny - jednakże moi rywale poradzili sobie lepiej. Ale przynajmniej pobiłem rekord Speci! ❤️ Będę wspominał dobrze ten czas, bo trzeba się cieszyć z kazdej przeżytej chwili! (Nawet jak trafimy na kurwę lub debili) a ludzie o tym często zapominają. Z niecierpizowscia czekam na ogloszenie!
Newt: Gratulacje dotarcia do finału i naprawdę dobrej całej edycji! Czy bycie przez większość gry w top3 najbogatszych mieszkańców uważasz za coś, co ostatecznie miało pozytywny czy negatywny wpływ na twoją grę?
Woytas: Miało to na pewno zarówno plusy i minusy, jednak uważam, że sumarycznie miało to więcej plusów. Kontrola nad trzecią nominacją była swego rodzaju buforem bezpieczeństwa szczególnie przy niesprzyjającej głowie domu. Sam fakt, że przez długi czas akurat moje sojuszniczki były na liście najbogatszych za moimi plecami sprawiał, że mogliśmy odpowiednio kalkulować i planować kupowanie przewag. To na pewno plusy. Jakie minusy? Kiedy ta przewaga stanu konta była trochę za mała, stałem się niewolnikiem bogactwa i musiałem rezygnować ze sklepu aby utrzymać pozycję najbogatszego. O dziwo chyba nigdy bycie najbogatszym nie sprawiło, że stałem się większym celem. Pragnę tylko podkreślić, że pieniądze były wiodącym twistem edycji i na cały ten majątek sobie sumiennie zapracowałem występami w zadaniach oraz nawiązaniem relacji, które umożliwiły mi otrzymanie pokaźnych spadków.
Newt: Na początku edycji podczas przedstawiania uczestników dowiedzieliśmy się, że lubisz pokera. Czy w parze z tym idzie zamiłowanie do ryzyka i impulsywność, czy może właśnie awersja do niego i chęć dokładnego kalkulowania kolejnych ruchów? Co lepiej opisuje twoje podejście do gry?
Coven: Oczywiscie gratuluje dojscia tak daleko! Ciebie w sumie nawet nie wiem o co zapytac bo tak malo gadalismy o grze XDDDD ale cos wykminie! 1. Pytanie ktore zadalem kazdej osobie, bo jest dla mnie wazne, a wiec. Co uwazasz za swoj big move w tej edycji? Jezeli sadzisz ze bylo ich kilka wymien i opisz kazdy ❤️
Woytas: Ale wiesz, że nie gadaliśmy o grze, bo kiedy już próbowałem zagaić otrzymałem w odpowiedzi "A od kiedy mu ustalamy rzeczy razem?" xDDDDD Oczywiście się śmieję, ale to jedna z bardziej bezpośrednich rzeczy jakie kiedykolwiek spotkałem w ORGach xD Dobra, wracając do pytania. Ja wiem, że jurorzy zawsze chcą oglądać big moves i spektakularne zagrania, ale umówmy się, że to jest właśnie sposób gry, który sprawia, że kończą w Jury Villa. Ja przede wszystkim postawiłem na grę stabilną, konsekwentną i wyrachowaną. Jako swój Big Move opisałbym balansowanie relacji z Chione i MD, o czym szerzej rozpisałem się w mowie. Uważam, że pomimo, że nie jest to pojedynczy ruch, to ciągnięcie tego wewnątrz większego sojuszu było przeze mnie rozegrane na wysokim poziomie. Jeśli miałbym wymienić pojedynczy moment - myślę, że Double Eviction z Olką jako HoH. Olka miała wtedy wielką chrapkę na MD i Chione, które były mi najbliższe. Po uratowaniu MD przez Faworka, Olka bardzo mocno chciała pozbyć się Chione, już była naprawdę blisko wrzucenia na blok najpierw mnie, potem Darka jako osoby, które z Chione wygrają. Jakoś udało mi się jednak przekonać ją żeby tego nie robiła, obiecując w międzyczasie głos na Chione. Ostatecznie padło na Rafixa, ale w tamtym akurat momencie uratowanie całego FILO vol. 2 było dla mnie priorytetem. Wiem, że nie była to tylko i wyłącznie moja zasługa, ale wkład pracy, który włożyłem w pomyślne rozwiązanie w tamtym momencie był naprawdę ogromny. Dodam tylko, że byłem wtedy na imprezie firmowej xD
Coven:2. Kogo wskazalbys jako swoja najblizsza osobe w domu Wielkiej Izabelli? I dlaczego.
Woytas: Wahałbym się pomiędzy MD, a Chione. Wybiorę Chione. Przegadaliśmy naprawdę setki godzin, również na tematy wybiegające daleko poza grę. Pomimo świadomości, że oboje mamy swoje kłamstewka i ukrywamy rzeczy przed drugą osobą, to w sposób ludzki była mi najbliższa.
Coven:3. Dlaczego uwazasz ze zaslugujesz na wygrana bardziej niz drugi finalista?
Powodzenia zycze i trzymam kciuki!
Nestea: Niezależnie od tego jaką relację mieliśmy w programie życzę każdemu z was szczerze powodzenia o wygranie programu, a jednocześnie wyciągnięcie wniosków z 99 dni po pobycie w Big Brotherze, zwłaszcza w aspektach gierki prywatne, bo niektóre z waszych akcji to był czysty przejaw dwulicowości, hipokryzji, no i etc. możemy wymieniać w nieskończoność. No i Wesołych Świąt, żebyście na czas trwania Bożego Narodzenia i Sylwestra oraz żebyście do końca roku skupili się na tym, co jest istotne, czyli np. na rodzinie/prywatnym życiu oraz wspólnym miłym czasie przy wigilijnym stole.
Nestea: 1. Czy od początku trwania programu wykreowałaś sobie wizerunek przesłodzonej, sztucznej landryny tylko po to, aby mieć łatwiej w socialu?
Chione: I tym samym w grze. Tak. Bez bicia przyznam się, że właśnie na to postawiłam. Socjal prowadzony przez osobę, która jest przesłodzona, przemiła i szepta słówka, że wiem pewne rzeczy i to tak między nami. Było mi to na rękę, bo do tej pory w żadnej grze nie byłam inna. Zawsze starałam się być dla każdego miła, nie wyciągać informacji wprost, budować zaufanie bądź coś w rodzaju poczucia, że „Ej! Ale Choina to mnie chyba nie zrobi w konia, co nie?”. Teraz postanowiłam skorzystać z opinii bycia takiej kochanej, do rany przyłóż i jeszcze bardziej cisnąć ten socjal, mówić rzeczy które inni chcieliby słyszeć. Dzięki temu informacje spływały do mnie praktycznie same, a w dodatku byłam w sojuszu z bardzo wpływowymi osobami jak MD czy Woytas, przez długi czas i Dion. Nie do końca jest tak, że czułam się ponad innych, że miałam poczucie bycia nietykalnej. Jednak na pewno czułam się o tyle bezpiecznie, że nie panikowałam w każdym tygodniu na wieść o nominacjach. Nie mnie oceniać, kto się połapał, że jest już zbyt mdło od tej słodkości, ale wiem że na pewno Olka miała odwagę mnie nominować i w sumie szanuję ją za to. Moja druga nominacja to z kolei efekt tajemniczego asasyna i co do tego to akurat nie wiem co i jak się zadziało. No, poza faktem kim tak naprawdę był. xD
Nestea: 2. Jak odniesiesz się do tego, że sama w trakcie programu byłaś oburzona na wieść o swoich przekrętach, podczas gdy sama obrabiałaś dupę Rafixowi i Wojciowi ile to było tylko możliwe na innych konfach?
Chione: Nie do końca wiem o jakie przekręty chodzi, przepraszam. Starałam się przewertować grę w różnych tygodniach i sama nie wiem czy mowa jest tutaj o tym, że MD dobrze czuła, że to ja wygadałam się o sojuszu dorosłych Dionowi, czy może o aferkę gdy przekazałaś Dionowi rewelacje z czatu dla obserwatorów ETN, czy może jeszcze o karną nominację? W każdym razie nie pamiętam bym gdzieś tam była tak jawnie oburzona. Chyba co do pierwszego, to trochę byłam zła o to oskarżenie, bo jednak Shiro wygadał się Dionowi po swojej eksmisji (czy tam na chwilę przed). W sprawie z ETN było mi raczej przykro, że żadne z Was nie przyszło od razu do mnie by powiedzieć coś w stylu „Hej, zachowałaś się trochę chujowo, u know?”. Żałuję, że zabrakło tej konfrontacji wprost. Zamiast tego Dion poszedł do Darka, Ty jak gdyby nigdy nic prosiłaś mnie bym głosowała na Carmellę myśląc, że jestem nieświadoma co się wydarzyło… Bo co do karnej nominacji, to akurat sama byłam sobie winna, więc ciężko się burzyć, kiedy się coś jawnie spieprzyło. A czy obrabiałam dupę Wojcia i Rafixa? Jak widać nie jedyna, skoro w temat potrafił się ciągnąć i inne osoby to podłapywały bądź zaczynały. To nie były moje codzienne monologi, a rozmowy. Stawiając na socjal, gdzie chciałam budować zaufanie i mówić to, co chcecie bym mówiła, wiadomym jest, że musiałam jakby też nie lubić/targetować ludzi, o których mieliście negatywne mniemanie.
Nestea: 3. Gdyby w programie nie było twojego wiernego kompana (Darka), komu najbardziej ufałabyś w programie i zwierzała się ze wszystkich swoich akcji?
Chione: Kurcze, z tym Darkiem naprawdę nie chciałam grać od startu. xD Właśnie przez opinię, że to mój wierny kompan, czułam, że możemy znowu się sparzyć na tej współpracy. Nie chciałam mu jedynie zaszkodzić. Ale jednak… Połączył nas dopiero Gambit. Na pierwszym miejscu wówczas był Dion i z nim chciałam iść jak najdalej. Niestety nie wypaliło i trochę się między nami gryzły pewne kwestie… Prawdą jest, że wobec nikogo nie byłam szczera w stu procentach. Darkowi nie mówiłam jak bardzo blisko jestem z Woytasem i na odwrót. Myślę, że oboje mieli świadomość, że mam z nimi kontakt, ale nie aż tak dobry. Woytas nie wiedział o wszystkich moich sojuszach, podobnie jak Dark. Także nieobecność Darka w tym sezonie niewiele zmieniłaby w kwestii tego czy miałabym inną osobę, której zwierzałabym się z każdej swojej myśli w głowie. Nie byłoby takiej osoby. Mogę gdybać dalej i zastanawiać się czy byłabym tu gdzie aktualnie jestem, ale no już nie tego się tyczyło pytanie.
Nestea: 1. Kto wpadł na pomysł, aby nazwać sojusz "Suczki Woytasa"?
Woytas: Początkowo zaproponowałem "Harem woytasa" ale dość szybko zostałem sprowadzony na ziemię bo "haremy są oklepane". Dla beki napisałem, że "mogę zaproponować suczki instead." Było trochę śmiechu, Meciek trochę podkręcał pisząc, że w odcinkach będzie super wyglądało "meanwhile suczki woytasa planowały eliminacje", więc Chione stwierdziła, że dla contentu, obgadajmy już tą eliminację. I zostało.
Także pomysł wyszedł ode mnie, nie miał na celu nikogo urazić i nie sądziłem, że przyjmie się tak na poważnie.
Nestea: 2. Nie sądzisz, że poszedłeś na łatwiznę, eliminując z gry Pawcia?
Woytas: Ja uważam wręcz przeciwnie. Moim zdaniem to zostawienie Pawcia w grze byłoby pójściem na łatwiznę. Potencjalnie największy flop zadaniowy co ułatwiałoby walkę o finałowe HoH. Do tego rozdzielenie obvious duetu Chione-Dark... Jednak uznałem, że pomimo kilku zdrad dokonanych w grze, chcę pozostać lojalny FILO. Uważam też, że Pawcio z F4 zrobił najmniej, a zależało mi na tym, żeby to był dobry finał, a nie jednostronne widowisko.
Nestea: 3. Jaka jest twoja opinia na temat sojuszu Herbatki Milionerów?
Woytas: Tak jak napisałem w mowie, od samego początku śmierdział mi timing założenia sojuszu. Napisałaś do mnie z tą propozycją tuż po rozpadzie oryginalnego FILO, pomimo, że akurat nasz kontakt w tamtym momencie nie był w jakimś apogeum. Podejrzewałem, że grasz na wielu frontach, miałem wrażenie, że robisz to naprawdę dobrze, więc uznałem, że warto mieć Cię blisko siebie, nawet nie będąc Twoim numerem 1. Zapewniało mi to względne bezpieczeństwo i w spokoju mogłem czekać na moment aby wykonać ruch. Pamiętam, że MD pokładała w Tobie większe zaufanie, ja jednak byłem bardziej zdystansowany. Także sam sojusz moim zdaniem był dysfunkcyjny, bo pomimo sympatycznych rozmów zarówno Ty i ja podchodziliśmy do siebie z pewnym dystansem.
Rafix: CHIONE
1. Jaki cel miało twoje pisanie mi po eliminacji, że mnie pomścisz? W końcu gdybyś nie podpuszczała ludzi przeciwko mnie i nie wysyłała im screenów z naszych rozmów, całkiem możliwe że nie musiałabyś się mścić na nikim.
Chione: Wydaje mi się, że były to swego rodzaju wyrzuty sumienia. Zdawałam sobie sprawę, że lawirowanie między dwoma frontami, jest ciężkie. Chciałam mieć ciastko i zjeść ciastko, koniec końców się udławiłam. Metaforycznie. Z jednej strony chciałam grać z Tobą, ale wiedziałam też że Dion i Nestea są na Ciebie cięci. Wiedziałam wcześniej o tych nagłych sojuszach, które zakładałeś i fakt faktem, krytykowałam to na Gambicie czy w rozmowach z innymi osobami. Myślę, że ten ruch sprawił, że nie do końca musiałam na Ciebie podpuszczać ludzi, bo kiedy połączyli kropki, że nagle zacząłeś robić sojusze z Covenem, Dionem, Faworkiem i na dodatek mną i Darkiem, to pomyśleli, że to jest nie halo. W kwestii screenów mogę tylko pokornie przyznać, że ich wysyłanie w zasadzie nie było konieczne. W wielu przypadkach był to przejaw tego, że zamiast opisać sprawę to wygodniej było coś wysłać. Głupia wada. Mimo wszystko chciałam Cię za to przeprosić. Karna nominacja otrzeźwiła mnie i niewątpliwie j
Rafix:2. Dlaczego uznałaś, że musisz naginać zasady gry, żeby wygrać? Nie obchodzi mnie dlaczego dowiadywałaś się jakie zadania były wcześniej, bo to twoja prywatna sprawa, ale czemu nie potrafiłaś zachować tych informacji dla siebie, jak prosili cię o to prowadzący?
Chione: Dziękuję za pytania, serio. Cieszę się, że nie bałeś się zwrócić uwagi na te kontrowersyjne kwestie, bo mimo wszystko sądzę, że właśnie dobrze byłoby je wyjaśnić, jeśli moja mowa zbyt krótko omówiła problem. Ten fakt, że dowiedziałam się wcześniej o tym był efektem tego, że w pewnym momencie poinformowałam hostów, że z powodów prywatnych chcę opuścić grę. Nie wchodząc w szczegóły, zostałam poproszona by tego nie robić i podjąć się zadania szybciej przez co wiedziałam też o tym co będzie później. I tak, ponownie powiem, że to było z mojej strony naprawdę słabe. Nie będę teraz lała Ci wody i się tłumaczyła dlaczego stało się tak, a nie inaczej, bo zdaję sobie sprawę z bycia przegraną w tej sytuacji. Nie będę udawać, że nic takiego nie miało miejsca lub że miało, ale w sumie hihi to tylko drobnostka. Jedynie wspominam o swoim niedoszłym quicie, ponieważ nie chcę żebyś sądził, że Kamil i Meciek dali mi to „na ładne oczka”. Mam jednak poczucie, że kiedy dostałam karę, to starałam się mimo wszystko o swoje redemption, gdzie zaczęłam wygrywać zadania i brać udział w wydarzeniach bez żadnych już taryf ulgowych.
Rafix:3. W tym sezonie już na starcie dużo osób chciało z tobą grać, byłaś bardzo rozchwytywana. Ale z kim ty chciałaś się trzymać w tym sezonie, jak już dowiedziałaś się jak wygląda cast, a z kim nie?
Chione: Jeśli dobrze rozumiem Twoje pytanie i mam oprzeć się tylko na swoich pierwszych odczuciach, kiedy poznałam całą dziewiętnastkę uczestników bez wstępnych sojuszy to cóż… Na pewno pierwsza myśl to była chęć gry z Dionem, Covenem, MD, Clover oraz Woytasem. Z Covenem miałam okazję grać wcześniej, ale nigdy tak w stylu together forever pełną dozą zaufania, a z pozostałą trójką nie grałam do tej pory w wgóle i wydawali mi się interesującymi graczami, z którymi można wiele osiągnąć. Z tą Nie chciałam za bardzo pchać się w grę z Tobą (ponieważ ledwo co skończyliśmy grę w Love Island)i z Darkiem (bo Dark. I mean, wiecie. Nas na ten moment łączono nas za mocno). Dla innych miałam po prostu otwarte, czyste karty i sądziłam, że nie będziemy łączeni aż zanadto. Co do tego jak wyszło to w praniu, to (prawdopodobnie) już wiesz po przeczytaniu mojej mowy.
Rafix: WOYTAS
1. Nadal próbuję rozgryźć twoją grę, dlatego ułatw mi to trochę - jakie miałeś intencje wobec mojej osoby? Bo z jednej strony trochę liczyłem że przez to że przetrwaliśmy te sojusze wojcia to będziemy się raczej trzymać razem, ale potem kilkukrotnie mnie okłamałeś (np. pisałeś że nie było sojuszu starych, kiedy już wtedy od chione wiedziałem że była w takim sojuszu), więc trochę jestem w konfuzji jak to ostatecznie między nami było.
Woytas: Szczerze powiem, że w żadnym momencie nie byłeś w Top3 najbliższych mi osób. Na etapie jury określiłbym Cię moim numerem 4 - za Chione, MD i Darkiem, bo jednak najmocniej chciałem trzymać wtedy FILO. Owszem, okłamałem Cię w sprawie sojuszu starych czy kilku innych rzeczy, ale ja też wiedziałem od innych osób, że nie jesteś w 100% szczery. Chciałem współpracować, budować naszą relację i zobaczyć jak gra się potoczy, ale podczas szalonej DE niestety musiałem poświęcić Cię kosztem uratowania FILO. Nie będę też ukrywał, że pewnie nie pomagała Ci opinia i wiecznie nadający na Ciebie ludzie - sprawiło to, że czułem przed Tobą pewnego rodzaju dystans i nie chciałem się zbyt mocno angażować z zaufaniem, z obawy, że mogłoby to mieć negatywne konsekwencje w przyszłości.
Rafix: 2. Czy pójście do finałowej trójki z takim dość oczywistym duetem jakim są chione i dark to był raczej twój plan na grę (jeśli był to uzasadnij dlaczego), czy po prostu tak wyszło?
Woytas: Nie był. Początkowo planem było pójście tam z MD i Chione, gdzie wiedziałem, że dla obu byłbym bliższą osobą, niż one same dla siebie. Niestety od wpadki hostów z dostępem do HoH Roomu opisanej dokładnie w mojej mowie, taki scenariusz już nie wchodził w grę. Wtedy też zdecydowałem, że wolę aby byli to Dark i Chione gdyż przy całej tej dramie pomimo, że wyszła moja gra pomiędzy dziewczynami otrzymałem od nich wsparcie i aprobatę na dalszą grę do F3.
Rafix: 3. Jak to jest pograć w bb po kilku latach przerwy i jakie widzisz różnice?
Carmella: Gratuluje wejścia do finału - jak to się mówi, po trupach do celu. Raz na wozie, raz pod wozem.
Carmella: Chione - Hi. Jakie przewagi udało Ci się nabyć i jak bardzo zmieniły one grę? Mam na myśli tzw. big moves!
Chione: W zasadzie jedyne przewagi o jakie mogłam się pokusić, to były robione przeze mnie zakupy w BB store. Czy zmieniły jakoś grę? Niektóre to mogły mi ją wręcz zepsuć i zamiast big move to był big flop. XD Takim właśnie super flop zakupem było ukazanie stanu kont trójki najbogatszych mieszkańców. Byłam przekonana, że będę widziała to tylko ja, a nie cały dom. Chciałam zabezpieczyć swoich sojuszników i siebie, a ostatecznie to nas exposnęłam co do posiadanych pieniędzy. Na szczęście hości powiedzieli, że dostanę konto premium na lubimyczytac.pl. Druga przewaga to poświęcenie całego majątku na błogosławieństwo Izabeli. Poza oczywistym splendorem jaki na mnie spłynął i zaraz potem się zakończył (bo Iza plebsu nie szanuje) miałam możliwość głosowania w kolejnym eviction co poniekąd przyczyniło się do tego, że udało się uratować MD i Woytasa, z którymi przede wszystkim grałam. Dion był wtedy HoH, więc było dla mnie jasne w kogo będzie celował. Było wtedy między nami nieciekawie, więc zwyczajnie bałam się o siebie. Koniec końców dzięki temu Ameno Dorime przetrwałam trudny dla mojego sojuszu tydzień, byśmy od kolejnego tygodnia mogli krok po kroku realizować nasze plany.
Carmella: Chione - Jakie posiadałaś sojusze, z ilu osób się składały i co Wam się wspólnie udało osiągnąć?
Chione: Było ich… sporo. Mimo, że nie chciałam w tej edycji być częścią miliona sojuszy to wyszło jak wyszło. Rozpisując to wszystko, mniej więcej wyglądało to tak:
- Dione – skład: Chione i Dion – w zasadzie była to dwójka, która zapoczątkowała powstanie słynnego FILO, które można rzec, że trochę zdominowało grę. Ponadto umowa między naszą dwójką, że będziemy przeć razem do samego końca. Wyszło koniec konców słabo, bo nasze drogi rozeszły się.
- Maestro Judasze: skład: Chione i Coven – owoc naszej współpracy, w dodatku pięknie podkreślony obecnością naszej dwójki w Secret Roomie podczas fake eviction.
- Gambit: skład: Chione, Dion i Dark – przez długi czas dla mnie święta trójca. Mieliśmy wgląd praktycznie do wszystkiego co się dzieje, kontakty z innymi. Mało co było nas w stanie zaskoczyć.
- FILO vol. 1: skład: Chione, Dion, Dark, MD, Woytas – według mnie bardzo silny sojusz, który mimo tego, że nie kontrolował domu co tydzień przez masowe wygrywanie HoH, tak naprawdę miał w garści pięć głosów, wiadomości co się dzieje w domu oraz… I’m sorry Katella. To głównie przez nas powiedziałaś papa… ☹
- The Pussycat Dolls: Skład: Chione, Krzyżak, Wojciu, Coven, Faworek - tbh sojusz sobie istniał, ale w momencie gdy Faworek utracił swoją świeżo upieczoną narzeczoną przez nominację Wojcia, to zaczęliśmy cosplayowac WiktoraM
- KDA Hags and Witches: skład: Chione, Coven, Faworek, Katella, Newt – a to tak powstało chyba dlatego, że graliśmy w lola w sumie. XD nie udało nam się osiągnąć nawet jednego meczu razem.
- Biała Armia: skład: Chione, Wojciu, Woytas, Rafix, Clover – o, właśnie tutaj weszłam na miejsce Darka. Docelowo Wojciu planował tu wstawić jeszcze z trzy osoby, ale razem z odejściem Wojcia, odeszły te zamiary. - Suczki Woytasa: (… ta nazwa.. .-.) skład: Chione, Woytas, MD, Clover
– słynny sojusz dorosłych. <3
- DNC – skład: Chione, Dion, Nestea – dość spontaniczny sojusz, nie doczekał się oficjalnej nazwy
- Konie i Szczury: skład: Chione, Dark, Rafix – niejako druga wersja Gambitu, kiedy drogi z Dionem się trochę rozjechały
- FILO vol 2: skład: Chione, Dark, MD, Woytas - sojusz, w którym jako odrodzone FILO bez jednego członka osiągnęliśmy najwięcej. Całkowita współpraca, wspólne strategie, polowanie na sklepy, snucie wszelkich scenariuszy. Zdecydowanie bardzo duży impakt na grę, szczególnie przy etapie jury.
- (nieoficjalnie) Klub Szachistów: skład: Chione, Dark – sojusz w postaci umowy między mną a Darkiem, że ponownie łączymy siły i gramy razem ponad innych.
- (nieoficjalnie) pakt z Woytasem o brnięcie do finałowej dwójki ponad innych.
- (nieoficjalnie) sojusz z Pawciem: niejako moment, w którym wyciągnęłam do niego rękę, gdy Olka zawiązała sojusz z Woytasem, Ty odpadłaś, a wydawało mi się, że z Dionem nie ma dobrej relacji i tak.
- (nieoficjalnie) umowa z Olą, że może na mnie liczyć w kwestii wyrzucenia Wojcia To chyba wszystko, a przynajmniej tyle pamiętam i tyle widzę na swojej liście na discordzie. xD
Carmella: Chione - Jaka była Twoja strategia od początku do końca - udało Ci się ją zrealizować czy miałaś jakieś znaczące potknięcia?
Chione: Chciałam przede wszystkim iść w socjal, szczególnie kiedy zauważyłam, że jedyne co mi względnie wychodzi to zarabianie pieniędzy, ale HoH i veto niestety nie. Jak widać, udało mi się być obecną w bardzo dużej ilości sojuszy, tym samym miałam wiedzę na bieżąco co się dzieje. Sądzę, że budowałam wizerunek osoby, której można wiele powiedzieć w nadziei, że nigdzie indziej tego nie wygadam. A znaczące potknięcia? Zdecydowanie moje lenistwo, przez które zamiast być grzeczną, to wolałam wysłać screena i dostać za to karę. Z perspektywy czasu nie mam o to do nikogo żalu, jakby udowodniłam potem że mimo tak wielkiego potknięcia, to wcale się nie poddałam. Mogłam schować głowę w piasek i prosić, by mnie wyrzucono, ale wolałam pokazać, że nie pozwolę by ta afera mnie w jakiś sposób zdyskredytowała, z resztą przez pozostałe dni prowadziłam grę, byłam aktywna na zadaniach, osiągałam dobre wyniki, także jest wiele powodów dla których mogę powiedzieć, że się w pewnym stopniu odkupiłam. I tak, myślę, że moja strategia wypaliła, bo mimo wszystko mało kto chciał mnie nominować i wyrzucić. W przeciągu 99 dni nominowano mnie tylko 3 razy – raz zrobiła to Ola,drugi raz tajemniczy asasyn, a trzeci to w sumie moja własna „zasługa”.
Carmella: Woytas - Hi. Jakie przewagi udało Ci się nabyć i jak bardzo zmieniły one grę? Mam na myśli tzw. big moves!
Woytas: Hi, spieszę z odpowiedzią! Zacznę może od zakupów z BB Store. Kupiłem tam Big Bucks Task czyli wstęp do specjalnego zadania. Oprócz tego, kiedy MD była Secret HoH zamroziłem Triple Shot at Veto. Wiedziałem, że przy MD jako HoH, nie mam się czego obawiać, a wolałem zostawić ten przedmiot dla siebie na kolejny tydzień gdyby trafił się niekorzystny HoH. Głową domu została Nestea, a kiedy w sklepie pojawił się Secret Asassin postanowiłem zwiększyć szanse swoje i swoich sojuszników wykupując uprzednio zamrożony przeze mnie przedmiot. Dzięki temu znacząco zwiększyłem swoje szanse na bycie wylosowanym, do czego ostatecznie doszło i mogłem wygrać i uratować Chione. W dalszym okresie byłem najbogatszym mieszkańcem i trzymałem Big Coinsy aby nieustannie mieć kontrolę nad trzecią nominacją. Przydało się to szczególnie w tygodniu kiedy odpadłaś. Możliwość panowania nad 3 nominacją uratowała mnie lub MD będącą jedną z moich najbliższych sojuszniczek przed eliminacją. Natomiast pozostałe osoby (np. MD i Bribe) kupowały przewagi mając pomóc nam jako sojuszowi. Oprócz tego znajdowałem aktywnie Coiny podczas huntów, dzięki wsparciu MD znaleźliśmy "na pół" klucz dla Izabeli, regularnie realizowałem kupony na obiadach czwartkowych.
Carmella: Woytas - Jakie posiadałeś sojusze, z ilu osób się składały i co Wam się wspólnie udało osiągnąć?
Woytas: Pozwolisz, że tutaj przeleje żywcem to co napisałem w mowie. Wymienię tylko sojusze przynajmniej 3-osobowe.
FILO (First In Last Out. Chione – MD – Dark – Dion – woytas)
Sojusz osób, które weszły do domu pierwszego dnia premiery. Mój priorytet i ludzie, którym ufałem najbardziej. Rozsypał się poprzez nominowanie MD przez Diona po próbie zakładania Sojuszu Starców. Reaktywowany kilka tygodni później jako FILO vol. 2 już bez Diona w składzie. Większość sojuszu dociera do końca co pokazuje, że byliśmy dla siebie wsparciem i darzyliśmy się zaufaniem.
Wojtki, Rafał i kobieta (Wojciu, Dark, woytas, Rafix, Clover) & Biała Armia (Wojciu, Chione, woytas, Rafix, Clover)
Czyli dwa twory Wojcia, do których zostałem zaproszony (wszak pacierza i sojuszu się nie odmawia). Pomimo, że szczególnie po szybkiej eliminacji Wojcia sojusze te były półmartwe, to pozwoliły mi np. na nawiązanie dobrej relacji z Rafixem.
Herbatka Milionerów (Nestea, MD, woytas)
Sojusz założony przez Nestea niedługo po tym jak Dion opuścił FILO, przez co timing był dla mnie bardzo podejrzany. Wiedząc, że Nestea gra dobrą grę, ale robi to na kilka frontów, cieszyłem się, że mogę być blisko niej, jednocześnie zachowując dystans i czekając na odpowiedni moment do zadania ciosu.
Suczki woytasa (Chione, Clover, MD, woytas)
Czyli abstrakcja, która powstała z pomysłu na Klub Starców. Upadło dość szybko wraz z eliminacją Clover, ale pozwoliło pozostałej trójce pomyśleć o reaktywacji FILO.
Carmella: Woytas - Jaka była Twoja strategia od początku do końca - udało Ci się ją zrealizować czy miałeś jakieś znaczące potknięcia?
Dion: Liczę, że zaprezentujecie się z jak najlepszej strony i zbierając żniwa z całej swojej gry w tym sezonie postawicie kropkę nad "i" w wielkim finale, utwierdzając w przekonaniu, że to wam należy się ostatni tytuł głowy domu w tym roku. Powodzenia!
Dion: Pytania do Chione:
1. Patrząc na swoją grę, czy jest coś co byś w niej zmieniła? Są jakieś ruchy, których żałujesz, a może jest jakieś zagranie z którego jesteś wyjątkowo dumna?
Chione: Jest wiele rzeczy, które bym zmieniła. Zacznę od najważniejszej – pilnowania zasad gry. To koniec końców nie było potrzebne. Tak naprawdę osoby, które je dostawały miały zbudowane już ze mną na tyle silne relacje, że wcale nie musiałam tego robić, po prostu leniuch we mnie wygrał. Druga rzecz, którą bym zmieniła to według mnie usunięcie się nieco w cień. Czasem czułam się nieco za bardzo rozchwytywana, lawirowanie między różnymi frontami było bardzo uciążliwe, ale byłam święcie przekonana, że jeśli będę cicho, to będzie tak nienaturalnie wyglądało w porównaniu do wszystkich gier, w których brałam udział, że ktoś się połapie, że mogę coś kombinować. Przyznaję, że nieco mnie poniosło kiedy chciałam kosztem Rafixa budować swoją lojalność np. w Twoich oczach. Teoretycznie to mnie uratowało, gdy byłam z nim na bloku, jednak sumienie męczyło. Jako, że zadajesz mi to pytanie Ty, to powiem również, że żałuję tego jak nasze drogi się rozeszły, że w pewnym momencie wspólne tygodnie gry się posypały. Żałuję, że wcześniej nie próbowałam naciskać, że trwanie silnie przy FILO wyjdzie nam na dobre. Chciałam to naprawić, kiedy uratowałam się blessingiem i kupiłam sobie nieco czasu, ale chyba było za późno. I tu płynnie przechodząc do drugiej części pytania cieszę się, że w ostateczności pozostałam wierna FILO prawie do samego końca. Jestem dumna, że w tej edycji zrobiłam bardzo dużo memów! Jestem dumna, że udało mi się przez te 99 dni zachować praktycznie stałą aktywność w grze, wygrać cztery veto z rzędu i rozegrać to niemalże jak w idealnej partii, gdzie każdy ruch osiągał taki efekt jak chciałam. Tak jak mówiłeś „zrobić prawdziwy gambit”.
Dion: 2. W tygodniu, w którym wyeliminowana została MD doszło do dość interesującego incydentu, mianowicie otrzymałaś karną nominację. Wyjaśnisz o co dokładnie z tym chodziło?
Chione: Jak można się domyślić, okazało się że panna Choina się zapędziła. Chodziło głównie o to, że MD była na bloku, próbowała mi wyjaśnić pewne rzeczy, a ja będąc nieco poza zasięgiem zamiast poczekać aż będę miała warunki i obgadała sprawę z Woytasem, to mu wysłałam screeny. Wcześniej jeszcze podpadłam, ponieważ zamiast trzymać buzię na kłódkę, to wygadałam się, że wiem o jednym z double eviction. To poskutkowało karną nominacją. Ot, cała historia. Książkowy przykład na to jak nie grać, kiedy panują takie a nie inne zasady. Także nie dawajcie się emocjom, nawet jeśli kusi by obgadać coś na gorąco! Choina poleca i chętnie zaprezentuje poprawę zachowania o ile przerwie emeryturę.
Dion: 3. Nie da się ukryć, że w Jury nie cieszysz się zbyt wielką popularnością. Myślisz, że ma na to wpływ twoja wyjątkowa pamięć ejdetyczna?
Chione: Chyba miało być coś, na zasadzie, że sympatią. Po tylu tygodniach i świeceniu twarzą co tydzień na memory wall, to chyba nie do końca tak, że nie jestem popularna. XD Aj kurcze, ta pamięć ejdetyczna. No kusi by powiedzieć, że sama mam podstawy by mówić, że inni też się nią charakteryzowali, tylko po prostu nie przekazałam tego do informacji Wielkiemu Bratu. Będę powtarzać uparcie, że nie będę się szukać wymówek odnośnie błędu, który jawnie popełniłam. Jakby no, tłumaczę się po raz kolejny z tego, biorę to na klatę, ale zdrajcusie jedne. Część stąd sama wysyłała co nieco. Ale w porządku. Nie ma co marudzić, trzeba poruszać te pikantne kwestie, więc good job! ^^
Dion: Pytania do Woytasa: 1. Patrząc na swoją grę, czy jest coś co byś w niej zmienił? Są jakieś ruchy, których żałujesz, a może jest jakieś zagranie z którego jesteś wyjątkowo dumny?
Woytas: Nie zmieniłbym nic. Choć pewnie strategicznie nie powinienem był mówić MD o przecieku z HoH Roomu i tego jak musiałem ją wkopać. Ale uznałem, że zwyczajnie po ludzku tak należy zrobić i ona o tym fakcie powinna być poinformowana. Ale nie żałuję tego ani trochę. Dumny jestem z całej swojej gry, która w przekroju tych 99 dni była przemyślana i konsekwentna. Paradoksalnie wymienię też powyższe jako coś, z czego jestem dumny. Uznałem, że od samej gry ważniejsza jest sprawiedliwość i dobry smak więc zaryzykowałem swoją grę dla podzielenia się z MD tą sytuacją.
Dion: 2. Wydaje się, że przez cały sezon udało Ci się trzymać z daleka od "kłopotów". Obrywało się praktycznie każdemu w twoim otoczeniu, tylko nie Tobie. Miałeś to wszystko pod kontrolą, czy to raczej element zwykłego szczęścia?
Woytas: Chyba tylko naiwna osoba napisałaby, że miała wszystko od początku do końca pod kontrolą. Pewnie, że pojawił się tutaj element szczęścia, ale ja jednak robiłem wszystko żeby szczęściu pomóc. Tak jak pisałem w mowie, nie wdawałem się w niepotrzebne konflikty i dramy starając się podchodzić do każdego z szacunkiem. Założyłem tez, że nie będę bezpośrednio inicjował większych sojuszy, przez co uniknąłem chociażby szamba, które spłynęło na MD z Twojej strony po pomyśle sojuszu starców. Także uważam, że głównie jest to zasługa mojego podejścia do gry i ludzi wsparta odrobiną niezbędnego szczęścia.
Dion: 3. Podobno nie jesteś taki miły na jakiego można Cię kreować. Powiesz coś więcej na ten temat?
Olka: Gratulacje dostania się do F3 to nie tak, że wam zazdroszczę... ja jestem zawistna. Bacznie was obserwuję, ale gratki gratki otwórzcie sobie szampanka
Olka: PYTANIA DO CHIONE 1. JAK UDAŁO CI SIĘ UTRZYMAĆ TAKĄ POZYCJĘ WŚRÓD SOJUSZNIKÓW
Chione: Moim prioryterem było przez długi czas FILO i cóż. Zwyczajnie chyba była to kwestia tego, że z nimi rozmawiałam, wysłuchiwałam ich opinii i jakoś dziko nie pushowałam każdych eksmisji, żeby myśleli, że się rządzę. Jeśli kogoś sugerowałam, to starałam się mieć odpowiedni wachlarz argumentów. Zawsze chciałam się dostosować, ewentualne odmienne głosy starałam się sygnalizować, żeby nie byli zdziwieni, że coś poszło nie tak. Ponadto jeśli o czymś wiedziałam, to o tym mówiłam. Fakt faktem, że trochę sobie wartościowałam osoby, jednym mówiłam więcej, innym mniej, ale w ostateczności wszystko sprowadzało się do tego, żeby w przypadku FILO stać się osobą tzw. Złotą sojuszniczką. Rozważając z MD sklep, kiedy Dion miał swoje drugie HoH nie protestowałam, kiedy zasugerowała, że może powinnam kupić Blessing, mimo że kosztowało mnie to cały mój zgromadzony dobytek. Gdyby nie fakt, że pan Woytas stwierdził że trochę napsoci między mną a MD, a przy okazji gdyby nie sądzili, że możemy im z Darkiem wbić nóż w plecy, to pewnie trochę inaczej wyglądałoby ostateczne rozstawienie.
Olka: 2. CZYM KIERUJESZ SIĘ DOBIERAJĄC SOJUSZNIKÓW
Chione: Przede wszystkim tym, czy dana osoba wydaje się być lojalna. Cenię sobie sojuszników, wobec których nie krępuję się powiedzieć czegoś odważniejszego, bo zaraz do kogoś z tym poleci. Ponadto druga kwestia to prowadzenie rozmów poza grą. Wiadomo, nie samym BB człowiek żyje, więc czasem fajnie jest po prostu pogadać o byle czym jak np. pogoda, praca, inflacja, polityka i nie czuć się z tego powodu niezręcznie. Akurat tu plus dla Woytasa, bo z tym to naprawdę przegadałam dużo. Ostatnio nawet mówiliśmy, że będzie nam jakoś nienaturalnie bez gadania o BB. Bo co? Tak po prostu to koniec? Eh, fajne wspomnienia będą przynajmniej.
Olka: 3. CZYM POZYSKUJESZ LOJALNOŚĆ SWOICH SOJUSZNIKÓW
Chione: To chyba pokrótce przedstawiłam w Twoim pierwszym pytaniu, więc nie będę się jakoś rozwlekać tutaj. Po prostu ważny jest socjal. Szczególnie kiedy samemu się pisze pierwszemu. Po jakimś czasie to wnerwia, jak druga strona tego nie robi, ale no życie. Trzeba to jakoś znieść. Jeśli na kimś bardzo Ci zależy w grze, to warto informować go na bieżąco co się dzieje, dać do zrozumienia że jego punkt widzenia jest dla Ciebie ważny, a jeśli ktoś dodaje Cię do nowego sojuszu bez tej osoby, to warto by dowiedziała się od Ciebie jako jednej z pierwszych osób. Tak, wiem że tam z tyłu krzyczą „i screeny, i screeny!”. No, screeny też ale tylko jeśli organizator na to pozwala. W innym przypadku niech cię Matka Boska Choinowska broni. xD
Olka: PYTANIA DO WOYTAS 1. CZY SOJUSZ Z CHIONE SPRZYJAŁ CI W GRZE?
Woytas: Dotarłem tu gdzie jestem więc myślę, że tak. Wiem, że miała swoje kłamstewka i tajemnice przede mną, ale działało to też w drugą stronę. Pomimo tego mogliśmy na sobie polegać i pomagaliśmy sobie w trudnych momentach. Więc zdecydowanie uważam, że sojusz z Chione sprzyjał i pomógł mi w grze.
Olka:2. BYŁY DECYZJE KTÓRE PODJALES WBREW SWOJEJ WOLI ALE CHCAC BYC LOJALNYM DO SOJUSZNIKA?
MD: Chione, do Ciebie mam pytanie odnośnie jury management. Od conajmniej etapu jury, mam wrażenie, że to przede wszystkim na Ciebie spadała odpowiedzialność, ba trochę na to sama pozwalałaś żeby wszystko co złe poszło na Ciebie. Jak Ty się zapatrujesz na swoje relacje z jurorami kiedy odpadali i czy uważasz, że zrobiłaś wystarczająco dużo w trakcie gry żeby osoby, które wyrzuciłaś chciały na Ciebie w finale oddać głos?
Chione: Dziękuję za to pytanie. Prawdę mówiąc… brzmi to bardzo miło, odbieram to jako trochę nadstawianie karku za innych, by w ostateczności tylko oberwać zamiast reszty FILO. Prawda jest taka, że… trochę tak było. I mean w FILO czułam się jako najsłabsze ogniwo. Ty, Woytas, Dark… Wy coś wygrywaliście. Ja jedyne co mogłam to za wszelką cenę iść z wami do f4, a potem z chęcią umrzeć w poczuciu dobrze wykonanej misji. Kiedy jednak się okazało, że los dał mi szansę wejścia wyżej… No to już dużo tych jurorów mieliśmy w willi. Wydaje mi się, że znajdując się tutaj teraz i móc się przed Wami otworzyć, pokazać poprzez odpowiedź na pytania dlaczego zachowałam się tak czy tak, to na miejscu któregoś z jurorów zwyczajnie dałabym równe szanse każdemu z finalistów. Wiecie, moim zdaniem jeśli zostaje się wyrzuconym i mniej więcej pozna się mechanizm działania danej osoby, to warto obiektywnie ocenić jego grę, nawet jeśli spowodowała moją eliminację. Wobec każdego z jurorów starałam się być w porządku, Nestea czy Dion nie zostali wyeliminowani bo miałam takie „widzimisię”, tylko też zapracowali na swoje eksmisje ruchami, które na tamten moment przeważały na ich niekorzyść. Rafix został wskazany również nie dlatego, że ja chciałam, bo sama byłam wtedy na bloku i choć w pewien sposób psułam mu reputację w grze, to nie ja przyszłam z rewelacjami o jego sojuszach, rzekomym kombinowaniu, a wcześniej z tym, że gra z Wojciem i Clover. Popełniłam również błąd, za który zostałam oficjalnie ukarana, ale nie chciałabym być oceniania przez niego jakbym przez 99 dni jako jedyna z dwudziestu osób ciągle coś wysyłała. Mówię, że stawiałam na socjal, ale wiem że nie był też idealny. Mam świadomość, że np. z Carmellą zamieniłyśmy dwa zdania na początku gry i to było wszystko. Grałyśmy po dwóch stronach, wiem że nie przepada ona za sztucznym socjalem, więc uznałam, że od razu by wyczuła że coś dziwnie się do niej kleję w tej edycji. Kusiło mnie, by napisać do niej mniej więcej na etapie finałowej dziesiątki, że jej sojusz trochę traktuje ją jak najsłabsze ogniwo, ale powiedzmy sobie szczerze, że byłoby tak z dupy, że na pewno nic bym tym nie osiągnęła. XD Co do reszty… czy zrobiłam wystarczająco dużo? Myślę, że nigdy nie jest tak by mogło być idealnie w stu procentach, więc przekonam się o tym na samym końcu głosowania.
MD: Woytas, gratulacje. W końcu po latach mogłeś zagrać w takim stylu w jakim lubisz i praktycznie nikt Cię wcześniej nie znał, dobra robota #woytasvillain. Szczerze mówiąc nie mam do Ciebie za wiele pytań, ale może opowiedz nam o jakimś momencie, który wg Ciebie był kluczowym w Twojej grze, jakieś przełomowe wydarzenie, dzięki któremu losy gry potoczyły się tak, że jesteś w finale (no ej serio nie mam pomysłu, a to w sumie ciekawe xd)
Faworek: Wszystkim chce przekazać powodzenia. Każdy zasłużył tu na wygraną ale zobaczymy tak naprawdę komu się to uda!
Faworek: Chione:
Jestem ciekaw jaki miałaś stosunek do pierwszego sojuszu z wojciem bo miałem wrażenie że po jego odpadnięciu szybko miałaś jaką alternatywę?
Chione: Jeśli mówimy tutaj o TPD, to prawdę mówiąc bardziej zależało mi tam na obecności Covena, aniżeli Wojcia. Wojciowi w tej edycji niespecjalnie ufałam i brałam go na dystans. To Coven był dla mnie zdecydowanie ważniejszy. Mimo to i tak na tamten moment kreowało się FILO, które zdawało mi się być bardziej godne zaufania. Więc tak, miałam alternatywę jeśli możemy tak to nazwać. Ogólnie to co robił Wojciu było strasznie pokręcone, nadawał trochę na Covena, nominował Katellę, wyszła w międzyczasie jakaś drama z Darkiem i ich nocą w HoH roomie przy okazji. Przyznam, że sama się gubiłam wtedy co się wyprawia i wiedziałam, że przebywanie przy osobie, która robi aż tyle zamieszania już w pierwszych tygodniach nie będzie specjalnie dobrym pomysłem.
Faworek: Jak określisz swoją relację z woytasem? W pewnym momencie od woytasa słyszałem że go wkurzyłaś a ty napisałaś mi że to woytas jest zagrożeniem. Czy była to swego rodzaju gra wobec mnie żeby po prostu mnie zmylić?
Chione: A to mi się nie pochwalił, że go wkurzyłam. XD Aczkolwiek… Zależy jaki moment masz na myśli. Woytas początkowo był dla mnie tylko sojusznikiem w FILO, gościem z którym po prostu miałam razem głosować jak ustaliła grupa. Dopiero kiedy przyznał mi się sam, że jest w sojuszu z Wojciem, Darkiem i bodajże Clover i Rafixem to stwierdziłam, że widocznie może być z tego cos więcej niż „to ten, dajemy na X?” „dobra to pa”. Faktem jest, że z Woytasem bardzo staraliśmy się kryć, że gramy razem. Wiedział, że marudzę ludziom że był jednym z głosów na mnie podczas DE, chociaż oboje wiedzieliśmy, że to nieprawda. Udawaliśmy, że gadamy ze sobą niewiele, kiedy naprawdę długo knuliśmy co, gdzie i jak robimy. Także to zupełnie naturalne, że na pewnym etapie gry mogłeś odczuć, że oboje na siebie marudzimy i chyba nam nie po drodze. W momencie, gdy napisałam że jest zagrożeniem, to chyba chodzi o sytuację, gdzie byłam na niego zła o to, że pogrywał sobie ze mną i MD. Strasznie mnie to wtedy rozsierdziło, ale gdy się uspokoiłam i pogadałam z nim i Darkiem, to stwierdziłam – fine, brnijmy ponownie w top3. Na początku to chciałam z tego wszystkiego jego uwalić na tym bloku, ale stwierdziłam, że może warto wpierw ogarnąć myśli. Także to nie było pogrywanie Tobą, żeby zrobić na Tobie zmyłkę. Przynajmniej z mojej strony było to trzymanie się ustalonej zasady, że nie okazujemy silnej współpracy. Robiliśmy to wobec każdej osoby.
Faworek: Po wydarzeniach z pytania wyżej zastanawiałem się nad współpracą własnie z tobą, sama mowiłaś że nigdy nie czułaś się targetowana przeze mnie. Napisałem ci wtedy że czuję się jak darmowy głos woytasa tylko i wyłącznie chcąc ci dać jakis impuls że również jestem skłonny zagrać z tobą przeciw niemu jednak później tą informację mu przekazałaś. Czy kiedykolwiek byłaby na to szansa czy jednak zostałabyś oddana sojowi?
Chione: W mowie pożegnalnej do Ciebie napisałam, że sama nie wiedziałam z kim ty do końca grałeś i za kim się opowiadałeś i właśnie przez to nie mogłam Ci w pełni zaufać. Wydaje mi się, że o ile nie chcieliśmy sobie robić krzywdy, nasze drogi były na tyle odległe, że mogłabym zwyczajnie przestraszyć się, że wejście w ten układ okaże się dla mnie zgubne. Padłeś ofiarą – brzydko mówiąc – efektu lojalności wobec mojego poprzedniego sojuszu. Ponadto weszłam już do gry z myślą, że nie chcę jakoś bardzo skakać między ludźmi/obozami. Możemy sobie gdybać, jednakże sądzę, że łatwiej byłoby mi się przekonać do ewentualnej współpracy gdyby nie plotki o Twojej grze z MD, mój brak wiedzy na Twój temat – stąd naprawdę szacun za idealne maskowanie swojej gry, zamiarów i planów, bo byłeś chodzącą zagadką. Być może gdybyśmy zabrali się za to wcześniej, mniej więcej kiedy na placu boju trwała walka pomiędzy FILO a Olą, Dionem, Pawciem i Carmi, gdybyśmy dali sobie wtedy jasne impulsy (bo sure, sama mogłam też wyjść z inicjatywą), to byłoby mi łatwiej.
Faworek: Woytas:
Po tym jak przeżyłem jedną z eliminacji nasz kotakt się polepszył i w moim mniemaniu utworzyło się coą na kształt naszego sojuszu. Podczas mojego hoh zaprosiłem cie do hoh room'u i nawzajem nie chcieliśmy wbijać sobie noży w plecy jednak... nadal miałeś sojusz z Chione i Md?
Woytas: Tak, sojusz z MD i Chione miałem w zasadzie od samego początku. Zgodzę się, że współpracowaliśmy, przyznam szczerze, że byłem w szoku kiedy zabrałeś mnie do HoH Roomu. Byłem świadomy, że w czwórce MD, Chione, Dark i ja potrzebne będzie zabezpieczenie. Chione była zdecydowanie bliżej Pawcia, nam z Md bardziej zależało na Tobie. Jeszcze w F6 miałem pomysł by ratować Ciebie i MD, ale ostatecznie do tego nie doszło. Rozumiem, że możesz poczuć się niejako przeze mnie zdradzony, ale powiem Ci szczerze, że choć od etapu jury bardzo Cię polubiłem to w moich planach na F3 nigdy Cię nie było, po prostu inaczej to sobie wszystko poukładałem.
Faworek: Podczas zadania z bombkami można bylo odnieść wrażenie że współpracujesz z Darkiem i Chione a pod koniec wydawało się jakbys dał jej wygrać było tak?
Woytas: Owszem, współpracowałem z Chione i Darkiem. Wcześniej poszedłem do MD i przedstawiłem jej pomysł ratowania Ciebie i jej, do którego nawet się nie odniosła, a poszła do Chione podkopywać mnie i Darka. Wtedy dokonałem wyboru, że wolę iść dalej z nimi. Jeśli chodzi o końcówkę zadania - nie, nie dałem jej wygrać. Odpowiedzi na dwa ostatnie pytania to 1640 i 335, a moje odpowiedzi to 1850 i 180, więc nie szacowałem jakoś daleko. Po prostu Chione była wtedy lepsza. Równie dobrze mogłem przez całe zadanie strzelać odpowiedziami rzędu miliard, aby nie musieć podejmować decyzji i opowiadać się po żadnej ze stron, ale tak jak pisałem w mowie - I own my moves and decisions, więc nie zdecydowałem się iść na łatwiznę i od początku do końca starałem się to zadanie wygrać.
Pawcio: Chione serdecznie gratuluje Ci finału w stu procentach na niego zasługujesz. - Opowiedz mi proszę szczerze o naszej relacji. Dlaczego akurat ze mna starałaś się polepszyć kontakt. Przed naszym mini sojuszem, nie był on wybitny
Chione: Początkowo ten socjal był trochę słaby, bo miałam świadomość, że gramy trochę po dwóch stronach bardykady. Tym bardziej, kiedy coraz bardziej utwierdzałam się w tym przekonaniu. Tak po prostu… szczerze to było mi po prostu Ciebie szkoda. Zdawałeś mi się grać z Olą, Carmellą i Dionem, ale kiedy Carmi odpadła to coś u Was tam pękło. Ola przyszła do Woytasa, zaczęła mu mówić, że gra z Wami jest poniekąd już nieopłacalna. Było mi zwyczajnie przykro, gdybyś miał zostać kozłem ofiarnym, dzięki któremu mogliby przeżyć parę tygodni dłużej i jakoś ratować się z tonącego okrętu. No chyba nie do końca tak powinny działać grupowe sojusze. Zamiast ściągać kogoś na waszą stronę, to zostałbyś praktycznie sam sobie. Stąd to wyciągnięcie ręki w Twoją stronę.
Pawcio: - Pisząc mi, ze Woytas kreci, pisałaś to szczerze czy jaki był tego cel?
Chione: To było całkowicie szczere. Byłam wtedy bardzo na niego zła, gdy dowiedziałam się, że jego sposób na budowanie finałowej trójki to było trzymanie mnie i MD blisko, jednocześnie w taki sposób, że w razie osiągnięcia tego, żadna z nas nie wybierze drugiej do finału, a on przyjdzie na gotowe cały na biało jak rycerz na koniu. Jakkolwiek starałam się udawać, że nie trzymam się blisko z Woytasem, to wtedy emocje mną targały. Pomyślałam, że nie ma takiej opcji i nie mogę pokazać, że mnie to nie bolało. Stąd podzieliłam się z Tobą ewentualnym planem by ściągnąć MD z bloku. Potem jednak już ochłonęłam, a poza tym bałam się, że to podstęp i przez to że ściągnę MD ale sama zostanę na bloku, to mogę jednak pożegnać się z grą. Koniec końców te zamiary były zdecydowanie zbyt risky.
Pawcio: - Co odczułaś podczas swojego fake eviction? Myslalas, ze jestes wtedy stracona?
Chione: Tak, dokładnie to myślałam. Kiedy zobaczyłam, że o dziwo jestem w jakimś secret roomie, to dalej nie wiedziałam co się wyprawia. Specia napisała do mnie bym się uspokoiła, hości tak samo od razu wyjaśnili w czym rzecz i dopiero wtedy doznałam szoku. Cieszyłam się, że wylądowałam tam z Covenem, ale z drugiej strony to fake eviction nie było do końca fajne. To udawanie, że odpadliśmy, brak możliwości socjalu. Troszkę nam nudno było. Mnie najbardziej z tego wszystkiego cieszyło, że nie muszę brać udziału w face to face nominations, bo ogólnie w BB najbardziej stresuje mnie wizja bycia Głową Domu i decydowanie o bloku. Mam PTSD z Nightmare Vacation po prostu.
Pawcio: Woytas:- Z mojej perpektywy bez wyemitowanych odcinków nie zrobiłeś nic wow, jak się do tego odniesiesz. Postaraj udowdnić, ze sie myle
Woytas: Jeśli mam być szczery, to sam ten sezon nie obfitował w jakieś niebywale spektakularne ruchy. Ja postawiłem na solidność i konsekwencję. Nie chciałem wykonywać ruchów dla samego faktu ich wykonania. Miałem swój plan i krok po kroku go realizowałem. Jednocześnie nie chciałem się chować w cieniu. Chciałem wygrywać, chciałem nominować i brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Gdybym miał wymienić coś wow, to wymieniłbym to co już opisałem Covenowi jako swój big move - ochronienie wszystkich członków FILO podczas DE z Olką jako HoH. I napisze ponownie - jestem świadomy, że to nie tylko moja zasługa, ale naprawdę wykonałem wtedy sporo pracy.
Pawcio: - Jak oceniasz nasz kontakt w programie? Czy w pewnym momencie było to tylko odhaczenie rozmowy ze mną?
Woytas: Obiektywnie patrząc, moja relacja z Tobą była jedną ze słabszych jakie posiadałem. I to pomimo szczerej sympatii do Ciebie. Miałem wrażenie, że nasze rozmowy się nie kleją, ani kiedy Ty je inicjujesz, ani kiedy robię to ja. Do tego pamiętam dziwne uzasadnienie abym Cię nie nominował, bo gramy razem od bardzo dawna. Nie do końca rozumiałem o co Ci chodzi. Nie traktowałem tego jednak jako coś do odhaczenia, bo nie zagadywałem też do Ciebie jakoś szczególnie często, a jeśli już to robiłem, to z reguły w jakimś konkretnym celu.
Pawcio: - Jaki twoim zdaniem, popelniles najwiekszy blad w grze?
11th Jury Member Dark: Niedawno MD zarzuciła nam obu, że mieliśmy łatwiej w grze niż ona i Chione. W moim przypadku jest to nieprawda i ciekawi mnie, czy w Twoim też, więc moje pytanie brzmi: Czy był taki moment lub nawet dłuższy etap w grze, kiedy czułeś, że jesteś na celowniku innych osób i możesz nie przetrwać do kolejnego tygodnia? Jeśli tak, to w jaki sposób udało Ci się z tego wyjść?
Newt: Oddaję głos na osobę, która przez całą edycję konsekwentnie dążyła do ustalonego celu i nie wahała się podejmować zdecydowanych kroków, żeby go osiągnąć. Osobę, która zawsze dawała z siebie wszystko i wykazała się dużym zmysłem taktycznym, szczególnie widocznym w najpóźniejszych etapach edycji.
Coven: Oddaję głos na osobę, która moim zdaniem była bardziej zaangażowana w grę, wykazała się różnymi zdolnościami podczas swojego pobytu w BB i całościowo według mnie bardziej zasłużyła na tę wygraną. Oboje zagraliście wspaniałe gry i niezależnie od tego, które z Was wygra wiedzcie, że oboje odwaliliście naprawdę kawał dobrej roboty. posyłą buziaczki
Nestea: oddaje glos na osobe ktora najbardziej mnie zaskoczyla swoim stylem gry, social miala na wysokim poziomie, w swojej prostocie pokazala ze nie potrzebowala robic wielu skomplikowanych ruchow, jednoczesnie dzieki swojej osobowosci zyskala silne poparcie wsrod pozostalych mieszkancow, potrafila przyznac sie do bledu i robila to naprawde w fenomenalny sposob, a takze nie grala czysto villain oraz imponowala charakterem, umiala przewidziec prawie wszystkie ruchy innych zawodnikow
Rafix: Głosuję na osobę, której gra była pełniejsza i ciut lepsza.
Carmella: Oddaje głos na osobę, która jako jedna z nielicznych wykazała się przebiegłością, ogromnym ryzykiem i nie bała się wyzwań. Podjęła wiele starań i trudu aby znaleźć się w miejscu - czasem ruchy tej osoby były dla mnie niezrozumiałe, ale jak widać skuteczne.
Dion: Głosuję na osobę, która według mnie zaprezentowała tutaj najlepszy lub drugi najlepszy gameplay (skoro już Dark odpadł). Wygrywała zadania, była aktywna socjalnie, miała wpływ na wiele decyzji podczas całego programu, unikała konfliktów cały sezon i co najważniejsze - nie bała się brać odpowiedzialności za swoją grę.
Olka: Głosuje na osobę, która wie jak grać i wie czego chce od życia. Dobrze że nie dałeaś sobą pomiatać. Mam taka nadzieje
MD: Oddaje swój głos na osobę, która wg mnie po prostu lepiej zagrała, na osobę z którą żeby mieć sojusz 99 dni temu wzbraniałabym się rękami i nogami, ale po tych przeszło 3 miesiącach widzę jak solidną strategiczną grę prowadziła
Faworek: Do samego końca nie jestem pewien głosu. Każdy z was ewidentnie znajduje się w finale zasłużenie i nie mam.co do tego żadnych zastrzeżeń. Ostatecznie postanowiłem zagłosować na osobę której ruchy stały się dla mnie dopiero jasne po mowach ostatecznych i odpowiedziach na pytania. Jej gra była niezwykle dopracowana a i zaskoczył mnie fakt użycia tak wielu czynników w rozgrywce. Osobiście moje serducho całkowicie oddane jest drugiemu finaliście jednak w tym momencie głupim byłoby opieranie się na uczuciach do danej osoby typu „nie zagłosuję na ciebie bo mnie zdradziłeś”. Uważam po prostu że ta osoba wykazała się najlepszym zaplanowaniem rozgrywki jednocześnie utrzymując świetny social i na pewno widzę że mam jeszcze sporo do nauczenia :KittyDepresed:
Pawcio: Oddaję głos na osobę z którą byłem bliżej, wiele rzeczy uzgodniłem oraz zawsze mnie wysłuchała❤️
Dark: Głosuję na osobę, której całokształt gry był RZETELNY i bardziej imponujący. Tak czy inaczej gratulacje dla was obu. Nie pozdrawiam Izabeli.
Jakbyśmy wysłąłli sezon na Paramount+ to byłabyś na okładce!

Komentarze
Prześlij komentarz